Na tle szarego, nieustannie zmieniającego się tła poruszały się przedziwne kształty jak z koszmaru, fantazje zrodzone z szaleństwa i strachu. Wśród nich był też człowiek, żart bogów, ślepa istota pozbawiona mądrości, która wydobyła się z prochu, by znów do niego wrócić, krocząca długim, krwawym śladem swego przeznaczenia, nieznająca jego celu, zdziczała, chwiejna jak wielkie, mordercze dziecko, a jednak gdzieś wewnątrz odczuwająca iskrę boskiego ognia... – Królestwo Cieni
Gdy świat był młody, ludzie zajmowali niskie miejsce na drabinie stworzenia. Służyli jako niewolnicy starszych ras i ich bogów. Ludzie, których wśród krzyków i szamotaniny wleczono do ołtarza ofiarnego, często ubierani byli w pancerze takie, jak ten – wykonane z niespotykanych stopów, które tylko starsze rasy potrafiły poddawać obróbce.
Tę maskę zaprojektowano tak, by utrudnić noszącemu ucieczkę. Jej wnętrze często pokrywano uspokajającym narkotykiem, który sprawiał, że ofiara dawała spokojnie prowadzić się na śmierć.
Gdy ludzie się zbuntowali, zmodyfikowali ofiarne stroje tak, aby były bardziej przydatne w walce. To, co niegdyś było symbolem ofiar z ludzi, dziś budzi strach w serach starożytnych.